Lęk separacyjny – jak z nim walczyć krok po kroku
Lęk separacyjny to ogromny problem behawioralny, który obniża dobrostan psa i jednocześnie jest obciążeniem dla właściciela. Rozwiązanie jest proste. Dobra diagnostyka, właściwy plan działania i dużo cierpliwości są potrzebne, aby osiągnąć znaczną poprawę.
Teoria kontra rzeczywistość.
Za każdy razem kiedy zgłaszacie się do mnie z problemem jaki jest lęk, podkreślam, że ja pokażę ćwiczenia a wy musicie włożyć ogrom pracy. Jeśli ktoś ma do czynienia z tym problemem po raz pierwszy, to tak naprawdę nie jest świadomy jak dużo pracy leży po stronie opiekuna.
🐶 Po pierwsze trzeba chcieć zrozumieć psa, jego strach, na czym on polega, skąd się wziął i co należy zrobić, aby pies czuł się bezpiecznie.
🐶 Drugi ważny element to konsekwencja i cierpliwość każdego dnia. Nas zły dzień przełoży się na reakcję u psa.
Nasz pupil czuje nasze emocje i nasze nastawienie. On nie rozumie czemu jesteśmy nerwowi i zdenerwowani, że to nie jego wina, tylko na przykład nasze zaspanie.
🐶 Po trzecie obserwacja. Po tygodniu stabilnego zachowania nie spoczywamy na laurach, tylko nadal przyglądamy się psu i jego zachowaniu.
U nas pierwszy miesiąc był to etap przejściowy. Ela jeździła ze mną do Pabianic i zostawała w mieszkanku, a potem wracałyśmy do nowego domku. Chciałam przyzwyczaić psa stopniowo do nowej sytuacji a tak naprawdę popełniłam pierwszy błąd. To moja niepewność i strach przed dyskomfortem jaki funduję psu skłonił mnie do takiego działania. Dopiero jak Ela nabawiła się kontuzji pod moją nieobecność, stwierdziłam, że to zły pomysł.
Przyszłam do mieszkanka po pracy i zastałam Elę mocno kulejącą. Nawet nie mogłam ją pogłaskać, ponieważ bolała ją cała łopatka. Mój przytomny partner powiedział, zostaw ją kolejnym razem w domu, włącz kamerkę a drzwi zastawimy bramką ,żeby nie skakała. Wiedziałam, że ja nie patrzę na sytuację trzeźwo bo kieruję się emocjami.
Mój biedny piesek sam w domu, nie da razy tyle beze mnie, będzie szczekać, będzie cierpiał i tak dalej….
Osobiście gdy słyszę od Was takie treści, to pytam – czy coś się psu dzieje? Czy dzieje mu się fizyczna krzywda? No nie. I na tym kończymy rozmowę. Teraz ja sama ze sobą a tak naprawdę z moim partnerem, porozmawiałam o Eli lęku, doszliśmy do jakiś rozwiązań i trzeba było je wdrożyć, aby przekonać się czy działają.

Mamy drugi miesiąc mieszkania w nowym domku i Ela została sama. Szczekała. Nie wiedziałam jak jej pomóc przez kamerkę. Wtedy też dowiedziałam się, że mój pies potrafi wyć. Leżała na łóżku w pościeli i wyła. Serce mi pękało.
Stwierdziłam, że się odezwę przez kamerę – pomogło. Pies był tak zdziwiony, że się uspokoił.
Pomyślałam – wyleczę ją z lęku ale wpędzę w chorobę psychiczną 😉 Od znajomej padł pomysł, żebym zabierała Elę do pracy. I to jest najczęściej popełniany błąd. Nie możemy zabierać psa wszędzie ze sobą tylko dlatego, żeby nie czuł dyskomfortu. Przecież życie nie jest usłane różami i nie zawsze jest komfortowo i trzeba umieć sobie radzić z takimi emocjami. U zwierząt jest podobnie. Ich głównym celem jest przeżyć. Jeśli pozbywamy psa instynktownych zachowań, to zaburzamy jego stan psychiczny. Zwierzę nie rozumie co się dzieje, jest z kołowane i przez to pojawiają
się problemy behawioralne.
Po kilku dniach obserwacji, emocje Eli ustabilizowały się. Poszczekiwała, jakby nawoływała, ale jak się odzywałam do niej prze kamerę to wyciszała się. Tu wchodzi w grę posłuszeństwo. Jedną z komend, którą mój pies wykonuje bezwzględnie jest „ idź na poduchę” i to właśnie do niej mówiłam. Elcia wtedy biegła na łóżko, tam gdzie jest najwięcej naszego zapachu i po chwili szła spać.
Sytuacja była po tygodniu na tyle stabilna, że kamera nie była włączana.
Lęk separacyjny u psa – da się z tego wyjść!
Nadszedł dzień, gdy wracam z pracy i nagle dochodzi do mnie, że słyszę mojego psa na parkingu pod blokiem. Idę do domu a tam rozpacz. Cios drugi, dostałam od sąsiadki, która była niezadowolona, że pies szczeka i wyje od dwóch miesięcy….. Szok. Moje pierwsze pytanie do Pani było, czemu wcześniej mi o tym nie powiedziała – bo ona myślała, że ktoś w domu jest i że nam to nie przeszkadza… bez komentarza. Słowo do ludzi bez psów – w takich sytuacjach INFORMUJCIE właścicieli, że ich pies
szczeka, żeby byli tego świadomi. A rada dla opiekunów – przyjmujcie takie informacje bez nerwów, nie wchodźcie w dyskusje, tylko podziękujcie. Nie potrzebne są tu kłótnie.
Po 3 miesiącach wracam do obserwacji Eli na kamerce.
Dzień pierwszy
Rano wyszłyśmy na 20 minutowy spacer, żeby węszyła, załatwiła swoje potrzeby. Wszysto bez nerwów i pośpiechu. Wyjście z domu bez wylewności tylko „ pa Ela”.
Ela spała do godziny 12:00. Kamerę źle ustawiłam i nie widziałam co robi w drugim pokoju i oczywiście martwiłam się bo nie widziałam psa przez kilka godzin. W koncu gwiazda wyszła zaspana, zaszczekała parę razy, jakby na psa na dworze. Kazałam jej iść na poduchę i było ok. Podejrzewam, że była taka przytłumiona przez zmianę pogody, albo po tabletkach przeciw kleszczą.

Dzień drugi
Poranny spacer standardowo o 6:00, jeszcze chwila w domu i do pracy. Po moim wyjściu – wychodzę do pracy ostatnia – Ela chodziła nerwowo po mieszkaniu. Od pokoju do pokoju. Wyglądała przez okna i ciągle chodziła. W końcu zaczęła szczekać, więc odesłałam ją na poduchę i po chwili poszła spać. Sytuacja powtórzyła się kilka razy i moje działania były zawsze takie same. Idź na poduchę.
Dzień trzeci
Ela w nocy mnie obudziła bo chciała na dwór. Rano wstałam już rozbita i niewyspana no i w niedoczasie. Poranny spacer był krótki.
Ela znów rano była aktywna, ale nie było to zachowanie jakoś nadmiernie uciążliwe – jak dla mnie. W pewnej chwili był czas nawoływania, takie specyficzne szczekanie, ale przemówiłam do niej i uspokoiła się. Po powrocie do domu znalazłam na podłodze niespodziankę w postaci kupki. Teraz już wiem, że to specyficzne szczekanie, to było proszenie o wyjście na dwór. Pamiętajcie, to nie jest złośliwość ze strony psa. Poprzez załatwienie się pies doznaje uczucia ulgi. To może być jeden ze sposobów radzenia sobie z emocjami. Druga sprawa, to wiek Eli. Moze mieć problem, żeby wytrzymać 9 godzin bez załatwiania się. Ważne jest, żeby nie reagować za późno. Każdy z Was musi znać na tyle swojego psa, żeby wiedzieć kiedy i jakie działania ma podjąć.
Dzień czwarty
Niestety musiałam jechać do Pabianic na noc i Ela pojechała ze mną. Rano zrobiłyśmy spacer w pola i mogła pobiegać. Wróciłyśmy było wszystko ok. Tu kamery nie mam, więc wnioski wyciągam z obserwacji mojego psa przed pracą i po pracy.
Wiem, że zachwiałam jej równowagę bo po moim powrocie był podekscytowany – za bardzo, ziajała i skakała na mnie. Pierwsze co zrobiłyśmy to oczywiście spacer, później ok 16:00 jest posiłek i odpoczynek. Wiedziała, że za 30 minut muszę wyjść na szkolenie, więc musiałam spokojnie usiąść. Ela nie zje jeśli będzie czuła, że ja wyjdę, czyli nie wprowadzałam nerwowej atmosfery, trudno najwyżej się chwilę spóźnię. Psiarze zrozumieją 🙂
Każdy z Was niech sam wyciągnie wnioski. Jeśli macie ochotę podzielić się ze mną swoimi doświadczeniami, to proszę o kontakt. Wszystkie uwagi i rady są mile widziane.

