Lęk separacyjny.
Lęk separacyjny to zaburzenie polegające na nadmiernym i nieadekwatnym strachu przed rozstaniem z osobą bliską.
To jest definicja a jak wygląda lęk separacyjny w życiu?
Kilka miesięcy temu przeprowadziłam się po raz 3 w życiu i po raz trzeci przerabiamy lęk separacyjny u Eli.
Pierwszy lęk pojawił się przy pierwszej przeprowadzce. Mieszkanie znajdowało się na pierwszym piętrze w bloku. Ruch na klatce był spory a sąsiedztwo głośne. Nie wiem w sumie na ile to był lęk separacyjny a brak poczucia bezpieczeństwa.
Podobno pies szczekał cały dzień. Dokładnie nie wiem jakie były objawy, ponieważ wtedy tak mocno nie analizowałam problemu. Uważałam, ze to minie a w rzeczywistości szybciej się wyprowadziliśmy.
Drugi lęk przy drugiej zmianie miejsca zamieszkania był już wyraźny. Ela była moim cieniem a gdy zostawała sama szczekała. Wtedy bardzo dużo negatywnych zmian w niej zaszło.
Zaczęła rzucać się na samochody, rowerzystów, inne psy a nawet ludzi. Spacery zaczęły być męczące.
Kiedy wychodziłam z domu pies się trząsł i bał. Przywitanie po powrocie było głośne i wylewne, nawet mam wrażenie, że była to złość na mnie, że ją zostawiłam bo nawet potrafiła szczypać. W ogóle nie dało się wejść do domu bo skakała na drzwi, potem na domowników.
To był ten czas kiedy szukałam pomocy behawiorysty.
Było ciężko, ponieważ wszyscy chcieli chcieli motywować psa jedzeniem, a dla Eli to nie był motywator. Zaczęłam samodzielnie szukać informacji w internecie i w literaturze fachowej. Zrobiłam kurs behawiorysty psów. Szkolenia i webinary jak zrozumieć psa. Trafiłam również na człowieka, który nauczył nas posłuszeństwa bo chciałam panować nad nią na
spacerach.
To było początkiem do uzdrowienia.

Co ma wspólnego posłuszeństwo z lękiem?
Nauka posłuszeństwa, wykonywanie poleceń daje nam kontrolę nad psem. Dla psa wszystko co jest znane i przewidywalne jest bezpieczne.
Nauka komend lub powtarzanie ćwiczeń zajmuje psią głowę. To tak jak ludzie chodzą na siłownię, żeby zmęczyć ciało a zająć głowę czymś innym nić problemy dnia codziennego. Czego się uczyłyśmy? Chodzenia przy nodze, na luźnej smyczy, siad, zostań, do mnie.
Takie podstawy, ale bardzo ważne w życiu codziennym.
Okazało się, że posiłki i spacery o stałych porach oraz podstawy posłuszeństwa rozwiązały większość naszych problemów. Ela zaczęła chodzić przy nodze i nie reagować na samochody. Spacery socjalizacyjne pomogły nam w kontaktach z innymi psami, które do tej pory są słabe.
Ela po prostu potrzebuje czasu, żeby się zakolegować. Często zraża do siebie psa bo jest zbyt ekspresyjna.
Przez kilka lat sytuacja była unormowana i przewidywalna, więc Elcia uspokoiła się.
No i padła decyzja, żeby po raz kolejny przeprowadzić się.
Lęk separacyjny po raz trzeci
No i jesteśmy w nowym mieszkaniu, w nowym mieście, wszystko w około jest obce a nasz wypracowany system legł w gruzach. Ja dojeżdżam do pracy, więc mnie cały dzień nie ma. Z racji na wiek Eli nie możemy zrobić porządnego spaceru rano, żeby ją zmęczyć bo 10 minut trwa wyjście za bramę posesji.
Tyle zapachów a nos jeden i jak żyć?!
Przez pierwszy miesiąc Ela trochę jeździła ze mną do Pabianic i zostawała w poprzednim mieszkaniu. Do czasu, gdy nabawiła się kontuzji łapy. Ona uwielbia siedzieć na parapecie i obserwować otoczenie, więc prawdopodobnie źle skoczyła. Podjęliśmy decyzję, że zostaje w nowym mieszkaniu, drzwi zostały odgrodzone bramką, żeby nie skakała i nie niszczyła. Zostawiałam również włączoną kamerkę , żeby sprawdzić co się dzieje.
No i zdołowałam się. To było straszne. Szczekanie w odstępach od kilku do kilkunastu minut. Ale szczek taki specyficzny, raczej nawoływanie. Po 8 godzinach zaczynało się wycie… Ciężko było na to patrzeć.

Postanowiłam, że spróbuję mówić do niej bo kamerka ma tają funkcję. I to był sukces. Ela jest nauczona chodzenia na miejsce, więc powiedzenie jej „idż na poduchę” skutkowało w 100%. Kładła się w sypialny na łóżku, albo na kanapie lub na swoim legowisku. Była ogromnie zdziwiona ale przestała hałasować.
Gdy już myślałam, że sytuacja się unormowała to dotarła do mnie skarga sąsiadki, że pies od 6 rano szczeka a wręcz ujada, wyje. No i zaczynamy cały proces od nowa.
Rano musi być minimum 30 minutowy spacer.
Posiłki o stałych porach ma cały czas bo wujo o to dba 😉
Zaczęła znów rzucać się na otoczenie, czyli trzeba wrócić do posłuszeństwa, pomimo że je ma w małym palcu.
Powrót do wykonywania ćwiczeń „ zostań – zaraz wracam” czyli krótkie wyjścia.
Zostawianie włączonej kamerki.
Myślałam jeszcze o kupieniu misia szumisia – nie wiem czy to działa na psy.
Zostawianie ubrań nie daje rezultatu bo są rozrzucane po całym mieszkaniu.
ak Ela radzi sobie z
napięciem. Wyładowuje się na kocu, poduszczę i innych przedmiotach ( ale ich nie niszczy).
Klientka poleciła muzykę relaksacyjną a inna olejek CBD.
