Mój pies mnie podsiada!

Jamnik podsiada mnie na fotelu

Czy często zdarza się Wam, że Was pies zajmuje fotel, kanapę czy łóżko, z którego wstaliście. Bo mnie tak, szczególnie gdy pracuję w domu. Wielu opiekunów widzi w tym próbę dominacji, jednak jest to przestarzała interpretacja. Najczęściej pies wybiera to miejsce z prostego powodu – bo jest ciepło, bo miękko, bo pachnie opiekunem klub po prostu jest atrakcyjny miejscem.

Zapach człowieka i fizyczne ciepło mogą działać na psa przyciągająco, a niektóre psy po prostu lubią być blisko. Czasem pies uczy się też schematu, w którym zajmowanie tego miejsca uruchamia jakąś interakcję, uwagę, śmiech, a więc coś atrakcyjnego. W naszym przypadku Ela mnie podsiada; gdy długo siedzę i pracuję, nie zwracam na nią uwagi. Wstaję na chwilę np. po coś do picia a tu niespodzianka – miejsce zajęte. I to Eli spojrzenie – o co chodzi, przecież wstałaś.
Co mój pies osiąga?
Oczywiście moją uwagę, tulenie całowanie, przykrycie kocykiem bo pieskowi pewnie zimno. To nie manipulacja, tylko zwykłe uczenie się, co się opłaca, co przynosi jakieś konsekwencje. Zachowanie to samo w sobie jakby, nie jest problemem, jeśli pies schodzi, gdy go o to spokojnie poprosisz. Natomiast, jeśli pojawiają się sygnały dyskomfortu, czyli sztywnienie, warczenie, kłapanie czy obrona miejsca, wtedy warto się zatrzymać i przyjrzeć się dokładniej sytuacji. Nie po to, aby karać, ale żeby zrozumieć zachowanie psa.
Pomocne jest uczenie polecenia ZEJDŹ albo NA MIEJSCE w pozytywny sposób, czyli zachęcamy do zejścia zamiast ściągania psa siłą i nagradzamy pupila pochwała, pieszczotami lub zabawą. Jeśli pojawiło się to nagle, zwłaszcza u starszego psa, warto też rozważyć tło zdrowotne, ponieważ ból może zmieniać jego zachowanie.

Zajmowanie miejsca i obrona zasobów to nie zawsze to samo.

Kiedy mówimy o „podsiadaniu” to kluczowe jest nie miejsce samo w sobie, lecz reakcja psa na to, że my chcemy tam wrócić. Jeśli pies wstaje spokojnie, przeciąga się, schodzi albo przesuwa, nie ma w tym nic niepokojącego. Natomiast, gdy pojawia się napięcie, sztywnienie, zamarcie, intensywne patrzenie, warczenie, pokazywanie zębów, kłapanie czy próba ugryzienia, to mówimy już o obronie zasobu, w tym wypadku miejsca do odpoczynku.

Obrona zasobu wynika zazwyczaj z emocji, a nie z chęci „postawienia na swoim” czy „wygrania z człowiekiem”.
Pies może obawiać się utraty czegoś, co ma dla niego szczególnie wysoką wartość, czuć napięcie, niepewność, frustrację, a czasem mieć za sobą doświadczenia, w których zasoby mu odbierano. Bardzo ważna rzecz: warczenie to komunikat, a nie wyzwanie. To informacja, że pies czuje się niekomfortowo. Jeśli skupimy się tylko na tym, żeby uciszyć ten objaw, a nie zaopiekujemy emocji, możemy niechcący doprowadzić do eskalacji zachowania.

Dlatego zamiast ściągać psa siłą czy „pokazywać, kto tu rządzi”, co jest ryzykowne i może nasilić problem, lepiej skupić się na nauce spokojnego schodzenia za nagrodę, budowaniu wartości własnego miejsca i przewidywalności, czyli żeby pies wiedział, że oddanie miejsca nie oznacza utraty wszystkiego. Jeśli w domu są dzieci albo pies już próbował ugryźć lub broni coraz więcej rzeczy, warto skonsultować się z behawiorystą, a w razie potrzeby też z lekarzem weterynarii. Kluczowa myśl jest taka: nie walcz z psem o fotel, tylko zastanów się, dlaczego pies czuje, że musi go bronić.
Bo praca z zachowaniem nie polega na wygraniu kanapy, tylko na tym, żeby pies nie widział potrzeby zaczynania tej walki.

Często problem obrony kanapy czy fotela pojawia się u psów małych rach, ponieważ właściciele bagatelizują problem. Początkowo radzą sobie sami poprzez ściąganie psa właśnie na siłę lub sposobem przy użyciu jedzenia. Natomiast psy większych ras są uczone komend, typu „zejdź” lub co gorsze, właściciel odpuszcza całkowicie i nie widzi problemu, aby usiąść gdzie indziej.

Bliskość czy nadmierne przywiązanie?

Spanie w łóżku najczęściej wynika z komfortu, czyli miękko, ciepło, blisko. Pościel pachnie człowiekiem, zapach jest znajomy i społecznie ważny. To może dawać poczucie bezpieczeństwa i zwyczajnie sprawiać przyjemność.
Problem zaczyna się, gdy pies nie tylko śpi w łóżku, ale zaczyna go bronić przed domownikami. Sama bliskość nie oznacza jeszcze zaburzenia.
Pies może spać w łóżku i jednocześnie dobrze radzić sobie z samotnością. Natomiast przy lęku separacyjnym zapach opiekuna może rzeczywiście mieć większe znaczenie, bo dla części psów znajomy zapach może być elementem bezpiecznego środowiska. To nie znaczy jednak, że koszulka czy pościel rozwiążą problem.
Kluczowe jest uczenie psa stopniowego pozostawania samemu poniżej progu, w którym pojawia się lęk. I tutaj ładnie łączy się temat łóżka i bliskości, bo możemy zostawić wspólne spanie, jeśli wszystkim to odpowiada, a jednocześnie uczymy psa, że potrafi odpoczywać również kawałek dalej, na macie, na legowisku, najpierw metr od nas, potem stopniowo dalej.
Czyli nie chodzi o nagłą izolację, tylko o budowanie umiejętności i poczucia bezpieczeństwa. I jeszcze jedno – czasem pies wybiera pościel czy ubrania wtedy, gdy nas nie ma, ale znów – patrzymy na całe zachowanie, nie tylko na sam fakt, że wybrał łóżko czy bluzę.


Podsumowując:

Zobacz też: