„Mój pies nie gryzie, jest łagodny” Czy to kogoś uspokoi?
Dlaczego to nie wystarcza, żeby spotkanie było bezpieczne?
„On nic nie zrobi”, „chce się tylko przywitać”, „przecież merda ogonem”. Takie zdania często towarzyszą
psu, który podbiega do obcego człowieka albo innego zwierzęcia. Opiekun chce uspokoić otoczenie i zapewne dobrze zna swojego psa. Bezpieczeństwo spotkania zależy jednak również od drugiej strony, miejsca i przebiegu kontaktu.
Łagodność jest cenną cechą. Warto jednocześnie pamiętać, że nawet towarzyski pies potrzebuje wsparcia opiekuna w codziennych sytuacjach. Naszym zadaniem jest zadbać o warunki, w których zarówno on, jak i jego otoczenie mogą czuć się bezpiecznie.
Co właściwie znaczy „łagodny pies”?
Gdy opiekun tak opisuje psa, może mieć na myśli różne rzeczy: pies chętnie przyjmuje gości, lubi zabawę z zaprzyjaźnionymi psami, pozwala domownikom się dotykać albo dotąd nikogo nie ugryzł. Są to ważne informacje, ale dotyczą określonych doświadczeń.
W rozmowie behawioralnej warto je doprecyzować:
- Jak pies zachowuje się przy obcych osobach?
- Czy umie odejść od innego psa?
- Co robi, kiedy kontakt staje się zbyt intensywny?
- Czy potrafi minąć człowieka bez podbiegania i skakania?
Im dokładniej opisujemy zachowanie, tym łatwiej zaplanować bezpieczny spacer. Etykieta „łagodny” nie daje tylu informacji co obserwacja tego, co pies rzeczywiście robi w danej sytuacji.
Przyjazne zamiary nie gwarantują bezpiecznych skutków. Wyobraźmy sobie dużego psa, który energicznie wita starszą osobę. Skacze, opiera łapy o jej ciało i przewraca ją. Albo niewielkiego psa, który wbiega pod nogi biegacza. W obu przykładach szkoda może powstać bez pogryzienia i bez zachowania, które opiekun uznałby za agresywne.
Podobnie wygląda sprawa z cudzymi przedmiotami. Pies może podczas powitania uszkodzić ubranie, potrącić stolik lub strącić telefon. Dla osoby poszkodowanej zapewnienie, że „on tylko chciał się pobawić”, nie usuwa skutków zdarzenia. Dlatego odpowiedzialne planowanie kontaktów obejmuje również sposób podejścia, tempo, możliwość zatrzymania psa i przestrzeń dostępną drugiej stronie.
Drugi pies ma prawo nie chcieć znajomości – Nie każdy spacer musi być okazją do poznawania nowych psów. Zwierzęta różnią się preferencjami, a gotowość do kontaktu trzeba oceniać u obu uczestników spotkania.
Gdy zapoznanie jest zaplanowane, warto zacząć od odległości, przy której oba psy pozostają spokojne. Kontakt można dopuścić, jeśli oba są rozluźnione, a następnie umożliwić im odejście. Jeśli któryś pies odwraca się, odchodzi lub wyraźnie czuje się niekomfortowo, zwiększamy dystans. Nie trzeba doprowadzać spotkania do końca za wszelką cenę.

Prośba „proszę odwołać psa” powinna wystarczyć do przerwania podejścia. Drugi opiekun nie musi tłumaczyć, dlaczego potrzebuje przestrzeni. Nie wiemy, co wydarzyło się wcześniej i jaki cel ma jego dzisiejszy spacer.
To, że nasz pies chce kontaktu, nie oznacza, że drugi pies musi w nim uczestniczyć.
Człowiek również może odmówić kontaktu, ponieważ nie każdy chce być obwąchiwany, dotykany łapami czy witany przez obcego psa. Ktoś może się bać, mieć trudności z utrzymaniem równowagi albo po prostu chcieć spokojnie przejść.
Zamiast wołać z daleka „proszę się nie bać”, warto najpierw zatrzymać podejście psa. Dopiero później można zapytać, czy druga osoba ma ochotę na kontakt. Jeżeli nie – mijamy ją, pozostawiając przestrzeń.
Takie postępowanie pomaga również psu. Opiekun wyznacza czytelne zasady i nie pozostawia zwierzęcia samego z reakcją zaskoczonego człowieka.
Merda ogonem – ale co mówi reszta ciała?
Sam ruch ogona nie rozstrzyga, czy pies czuje się swobodnie i chce kontaktu. Trzeba patrzeć na całe ciało oraz sytuację, ponieważ merdanie może występować również w zachowaniach związanych z napięciem, a nie wyłącznie z przyjaznym nastawieniem.
Przy obserwacji warto uwzględnić między innymi:
- czy ciało jest rozluźnione, czy wyraźnie usztywnione;
- czy pies odwraca głowę lub próbuje się oddalić;
- czy uszy są w naturalnym ułożeniu, czy położone do tyłu;
- czy pojawiają się oblizywanie, ziewanie lub obniżenie postawy;
- czy zachowanie zmienia się, kiedy druga osoba lub pies podchodzą bliżej.
Takie sygnały mogą wskazywać na dyskomfort, ale pojedynczego gestu nie należy traktować jak gotowej
diagnozy. Znaczenie ma układ sygnałów, kontekst i zmiana względem zwykłego zachowania psa.
Warczenie jest informacją, której warto posłuchać
Jeśli po podejściu naszego psa drugi pies warczy, łatwo uznać, że to on „zepsuł spotkanie”. Tymczasem warczenie może być ostrzeżeniem i próbą zwiększenia odległości. Wiele psów wcześniej pokazuje subtelniejsze oznaki dyskomfortu. Jeśli nie przynoszą efektu, komunikacja może stać się wyraźniejsza. Nie oznacza to jednak, że każdy pies zawsze przechodzi przez identyczną, łatwą do zauważenia sekwencję ostrzeżeń. W praktyce warto reagować wcześniej: odwołać podchodzącego psa, umożliwić odejście i zakończyć interakcję. Nie potrzebujemy sprawdzać, „czy naprawdę coś zrobi”. Przy powtarzających się konfliktach potrzebna jest indywidualna ocena zachowania i warunków spotkań.
Czy mój pies musi witać się z każdym?
Dobrym celem spacerowym jest możliwość spokojnego przebywania w pobliżu innych. Mijanie psa, obserwowanie go z dystansu czy powrót do opiekuna są wartościowymi umiejętnościami. Zamiast organizować jak najwięcej powitań, można zaplanować kilka spacerów, na których nagradzamy spokojne przejście obok ludzi i zwierząt. Jeżeli chcemy umożliwić kontakt, wybieramy odpowiednie miejsce i upewniamy się, że obie strony go akceptują. W codzienności przydaje się również prosty komunikat dla innych opiekunów: Dzisiaj się nie witamy, proszę dać nam przejść”. Nie trzeba uzasadniać każdej decyzji o zachowaniu dystansu.
Co warto ćwiczyć z łagodnym, towarzyskim psem?
Łagodny pies także może potrzebować nauki spokojnych zachowań. W pracy z opiekunem proponuję przede wszystkim określenie konkretnych celów:
- Powrót i odejście na sygnał.
Ćwiczymy w warunkach, w których pies ma szansę odpowiedzieć, a trudność zwiększamy stopniowo. Przywołanie powinno pomóc również zakończyć kontakt, nie tylko rozpocząć powrót do domu. - Mijanie bez obowiązkowego powitania. Wybieramy odległość pozwalającą spokojnie przejść i nagradzamy pożądane zachowanie. Gdy sytuacja jest zbyt trudna, zmieniamy trasę lub zwiększamy dystans.
- Powitanie bez skakania. Umawiamy się z dorosłą, chętną do współpracy osobą, jak będzie wyglądało ćwiczenie. Zaczynamy od
krótkich, spokojnych prób i wzmacniamy pozostawanie łapami na podłożu. - Przerwanie podejścia. Uczymy psa, że widok człowieka czy zwierzęcia może oznaczać powrót uwagą do opiekuna, a nie
zawsze bezpośredni kontakt.
To przykładowe cele, które trzeba dopasować do psa. W miejscach, w których nie możemy bezpiecznie dopuścić do swobodnego podejścia, korzystamy z odpowiedniego sprzętu i nadzoru. Smycz lub linkę dobieramy do otoczenia, tak aby nie przecinała drogi innym.

Gdy zachowanie nagle się zmienia
Jeśli dotychczas spokojny pies zaczyna unikać dotyku, reagować inaczej na zbliżanie się ludzi lub wykazuje inne niepokojące zmiany, warto zacząć od konsultacji weterynaryjnej. Zaleciłabym sprawdzenie stanu zdrowia przy obawach dotyczących zachowania; w razie potrzeby kolejnym krokiem jest pomoc behawioralna. Określenie „on przecież jest łagodny” nie powinno przesłaniać tego, co pies pokazuje nam teraz. Nowa reakcja zasługuje na uwagę, nawet jeśli nie pasuje do dotychczasowego obrazu zwierzęcia.
Łagodność i odpowiedzialna opieka idą razem
Możemy cieszyć się towarzyskim usposobieniem naszego psa, a jednocześnie dbać o granice otoczenia. Zatrzymać podejście. Zapytać o zgodę na powitanie. Zauważyć próbę odejścia. Pomóc zakończyć kontakt, zanim stanie się trudny.
„Mój pies jest łagodny” może być początkiem rozmowy. O bezpieczeństwie świadczy również to, jak wspieramy go w kontaktach z innymi.
Chcesz popracować nad spokojnym mijaniem, powitaniami lub przywołaniem?
Zapraszam do kontaktu – wspólnie ustalimy, jakich umiejętności potrzebujecie w codziennym życiu.
Jeśli chcesz również sprawdzić ochronę OC jako właściciel psa, pomogę Ci zrozumieć jej zakres. Inspiracją do napisania tego materiału jest moje/nasze codzienne życie. Moja Ela jest wycofana w kontaktach z innymi psami. Potrzebuje czasu i wspólnych spotkań z drugim psem, ale z zachowaniem dystansu.
Ela to chodzący introwertyk.
Poprawnego komunikowania się z drugim psem, musiałam ją uczyć. Dodatkowym utrudnieniem jest obrona zasobu, czyli mnie. Tekst „Mój pies chce się tylko przywitać” słyszałam tysiąc razy. I tysiąc razy tłumaczyłam, że mój pies nie chce się witać.
Gdy problem urósł do tego stopnia, że musiałam przechodzić na drugą stronę ulicy, wchodzenia w krzaki i trzymaniu ujadającej Eli, żeby minąć się z psem, stwierdziłam, że coś trzeba z tym zrobić. Problem nie był zauważalny wcześniej, ponieważ tam gdzie mieszkałam było mało psów wychodzących. Ela miała kolegów, przy których potrafiła się ładnie zachować.
Sytuacja zmieniła się, gdy przeprowadziliśmy się na osiedle bloków. Rzucanie się, ciągnięcie, szczekanie – wstyd było z nią iść.
Gdy zaczęłam przepraszać za jej zachowanie a spacery stały się męczarnią zaczęłam szukać pomocy – bez skutecznie. Sama szukałam i testowałam na moim psie różne metody szkoleniowe z rożnym skutkiem.
Sukces nastąpił, gdy zaczęłam rozumieć Elę.
Trafiałam do różnych specjalistów i każdy z nich twierdził, że to brak posłuszeństwa. Zaczęłyśmy ćwiczyć podstawowe komendy i zaczęło być lepiej, ale bez WOW. Wtedy zaczęłam interesować się psią psychiką – zoopsychologią.
Co zwierzęta myślą i czują? Czemu boją się? Czym jest lęk u psa?
Zaczęłam przyglądać się swojemu psu. Analizować jej zachowanie i przede wszystkim korygować swoje.
Tak kochani – zachowanie naszego psa zaczyna się od nas.
Eli zadaniem było pilnowania domu. Miała robić hałas i w razie czego reagować. Tego od niej wymagałam, więc mam szczekającego – informującego mnie psa, który broni mnie i domowników w taki sposób w jaki umie. Jak to teraz skorygować? Czy w ogóle da się?
- Poczucie bezpieczeństwa.
- Praca nad obrona zasobów i lękiem separacyjnym.
- Spacery równoległe
- Spacery socjalizacyjne
- Korygowanie Eli zachowań
Po prostu potrzebny był reset i powrót do podstaw. Małymi kroczkami uczyłyśmy się jak prawidłowo funkcjonować w świecie psów.
Niby wszystko OK, ale czy na pewno Zawsze powtarzam, że tak samo jak ludzie tak i zwierzęta nie musimy wszystkich lubić i z każdym spędzać czas. Ale gdzie jest granica? Jak odróżnić brak socjalizacji od agresji lub niechęci do kontaktów?
Potrzeba Czasu, obserwacji, czytania mowy ciała psów i przede wszystkim chęć zrozumienia ich.
W 10. roku życia Eli trafiłyśmy do psiego okulisty i okazało się, że mój pies ma problemy ze wzrokiem. Prawdopodobnie od urodzenia ma wadę wzroku i widzi tylko plamy. Dlatego reagowała agresją na ruch, czy obecność innych. Czuła a nie do końca widziała co ją irytowało. Teraz gdy wszystkie puzzle pasują do siebie, wiem jak prowadzić Elę po świecie.
